Co będzie z rewitalizacją domów na Księżym Młynie?
Projekt rewitalizacji dawnego osiedla robotniczego na Księżym Młynie i przy ul. Ogrodowej znów budzi kontrowersje. Uchwałę radnych w tej sprawie kwestionuje wojewoda łódzki. Część mieszkańców i miłośnicy zabytków zbierają podpisy pod protestem w tej sprawie. Potencjalni inwestorzy spokojnie czekają na koniec zamieszania.
- Nie zgadzamy się ze stanowiskiem wojewody, stosowne wyjaśnienie już zostało wysłane. Rewitalizacja będzie robiona zgodnie z planem - twierdzi Tomasz Kacprzak, przewodniczący Rady Miejskiej.
W grudniu ubiegłego roku Rada Miejska zaakceptowała wreszcie pomysł wiceprezydenta Włodzimierza Tomaszewskiego, polegający na wymianie mieszkań między miastem i inwestorem. O co chodzi?
28 domów familijnych na Księżym Młynie i przy ul. Ogrodowej "dostanie" prywatny inwestor, wyłoniony w konkursie. Zaadaptuje je na luksusowe apartamenty, a później sprzeda. W zamian przekaże miastu ponad tysiąc mieszkań w wybudowanych przez siebie blokach. Ale inwestor zacznie prace w famułach dopiero po przeprowadzce wszystkich lokatorów. W czym problem?
Na dworze mróz, a pasażerowie łódzkiego MPK skazani są na długie wyczekiwanie na przystankach, bo autobusy albo się spóźniają, albo nie przyjeżdżają w ogóle. Wczoraj rano przez ponad godzinę przyglądaliśmy się sytuacji na przystankach na placu Dąbrowskiego.
Kamil Bednarek czekał na ośmiostopniowym mrozie na spóźniony autobus linii 96. Artur Kowalczuk dotarł na pl. Dąbrowskiego z Chojen dwoma autobusami zamiast jednym. '70' nie przyjechała.
Najgorzej wypadła linia 96. Tylko jeden spośród sześciu autobusów jadących w kierunku Janowa przyjechał o czasie, czyli o godz. 7.31. Autobus, który powinien być o godz. 7.07, przyjechał o godz. 7.14, a ten z godz. 7.20 dojechał na plac o godz. 7.25. Z rozkładu wypadł kurs o godz. 7.40, a następny autobus zamiast o 7.47 pojawił się o godz. 7.50. Kolejny miał być o godz. 7.54, a dotarł dopiero o godz. 8.01.
Pasażerowie trzęśli się z zimna na przystankach, bo temperatura wynosiła minus
8 st. C.
Czworo stalowych drzwi do czterech klatek schodowych skradli nieznani sprawcy w dwóch wieżowcach przy ul. Gorkiego na Widzewie Wschodzie.
W środę o godz. 17 wychodziłem na spacer z psem - opowiada Sławomir Kośka, lokator bloku nr 321. - Wtedy drzwi jeszcze były. Po godz. 19 do domu wróciła córka. Powiedziała mi, że nie ma drzwi wejściowych do bloku. Chłód zaczął się wdzierać do mieszkań.
- Jak już kradną nawet coś takiego, to koniec świata! - dodaje inna lokatorka. - Tylko patrzeć, jak złodzieje zaczną w biały dzień wynosić nam rzeczy z mieszkań!
Wydział Dyscypliny Polskiego Związku Piłki Nożnej w przyszłym tygodniu ma podjąć decyzję o karach dla Widzewa oraz Zagłębia Lubin w związku z ich udziałem w aferze korupcyjnej. Obu klubom grozi nawet degradacja, działacze złożyli wczoraj wnioski o dobrowolne poddanie się karze.
Klub z al. Piłsudskiego reprezentował znany warszawski prawnik, mecenas Andrzej Kratiuk, nowy prezes Bogusław Sosnowski oraz większościowy udziałowiec widzewskiej spółki, Sylwester Cacek.
Przez najbliższe kilka dni mają się toczyć negocjacje między klubami oraz WD. Te pierwsze zaproponowały sankcję w postaci ujemnych punktów oraz grzywien.
Zwraca uwagę, że członkowie WD mówili wczoraj zupełnie innym jezykiem, niż jeszcze kilkanaście dni wcześniej.
Pamiętamy chociażby wypowiedzi wiceprzewodniczącego tego organu, Michała Zawłockiego, który z wielką pewnością siebie głosił tezy, że Widzew kupił sobie awans do ekstraklasy (w rzeczywistości dostał się jedynie do przegranych baraży z Odrą Wodzisław).
Daniel Goszczyński, właściciel piłkarskiej spółki ŁKS, ustalił wczoraj warunki współpracy z litewskim biznesmenem Algimantasem Breikstasem. Dziś obydwaj panowie, w obecności notariusza, mają złożyć stosowne podpisy pod dokumentami.
Współpraca ma zaowocować wyciągnięciem piłkarskiej drużyny z poważnej zapaści sportowej i organizacyjnej. Daniel Goszczyński nie chce potwierdzić, że Litwin przejmie kontrolę nad futbolową spółką z al. Unii.
Pewne jest, że jeśli nawet Breikstas nie wspomoże klubu milionami euro (nieoficjalnie mówi się o 1,5 mln), to przyczyni się do poprawy funkcjonowania, a przede wszystkim wzmocnienia drużyny.
- Obaj zobowiązaliśmy się, że wszelkie ustalenia pozostaną tajemnicą biznesową - mówi Goszczyński. - W tym wypadku liczy się to, że przyjdą znacznie lepsze dni dla ŁKS. Już wczoraj rozpoczęliśmy prace dotyczące ustalania kadry, która przygotowywać się będzie do rundy wiosennej piłkarskiej ekstraklasy - dodał.